Największe katastrofy górnicze w Polsce

Górnictwo w Polsce to nadal jedno z najistotniejszych działań gospodarczych. Niestety zawód ten nie jest łatwy ani bezpieczny, o czym świadczy, chociażby znaczna ilość wypadków w kopalniach. Od jakiegoś czasu poziom bezpieczeństwa znacząco wzrósł, nadal jednak górnicy giną w wyniku tąpnięć i wybuchów. Jak to jednak wyglądało kiedyś? Jakie były największe katastrofy górnicze w historii górnictwa polskiego?

Górnictwo w Polsce – krótki zarys

Górnictwo w Polsce ma bardzo bogatą historię i sięga aż do średniowiecza, kiedy to zaczęto wydobywać sól. Węglem kamiennym zainteresowano się dopiero później i największą siłę napędową dla gospodarki stanowił on na przełomie XIX i XX wieku. Był on także głównym surowcem wydobywczym za czasów PRL i choć dziś powoli zaczynają być zamykane kolejne kopalnie, to wciąż stanowi ono istotną część przemysłu. Obecnie większa część wydobycia odbywa się na terenie województwa śląskiego, a ich rentowność z roku na rok maleje, przez co pojawiają się kolejne dopłaty z państwa.

Bezpieczeństwo pracy górników jest już znacznie wyższe niż przed laty, choć i obecnie każdego roku dochodzi do mniejszych czy większych wypadków, w którym pojawiają się ofiary śmiertelne. Nie dochodzi już jednak już do tak tragicznych sytuacji, jak dawniej. Warto przypomnieć sobie największe katastrofy górnicze, jakie miały miejsce w historii Polski.

Katastrofa w kopalni Ludmiła w Sosnowcu

Jest to chyba największa katastrofa, jaka wydarzyła się w dziejach górnictwa Polskiego. Zdarzenie to miało miejsce w 1881 roku w Sosnowcu, gdzie znajdowała się kopalnia głębinowa, z dwoma szybami wydobywczymi. Feralnego czasu, kopalnia działała już od prawie 20 lat, jednak z racji problemów finansowych były cięte koszty, które niestety zaważyły na bezpieczeństwie górników. Usunięto część drewnianych podpór, przez co wydrążone chodniki były mniej stabilne.

W trakcie rabowania (eksploatacji złóż) doszło do pęknięcia skały i zawalenia się części kopalni, a także do rozlania się kurzawki (kurz, osad, ziemia) po wszystkich otworach. Z racji bliskiego sąsiedztwa rzeki, doszło także dodatkowo do zalania – woda przedostała się do kopalni, podtapiając ją. W wyniku tej katastrofy zginęło blisko 200 osób i co więcej – górnicy nie mieli żadnych szans na ratunek. Zginęli nie tylko dorośli, ale i dzieci – w tamtych czasach małoletni często pomagali ojcom przy wydobyciu.

Katastrofa w KWK Ruben w Nowej Rudzie

O tej katastrofie niewiele wiadomo, poza faktem, że doszło do gwałtownego wyrzutu dwutlenku węgla. Zdarzenie to miało miejsce w 1941 roku w kopalni KWK Ruben, znajdującej się w niewielkiej miejscowości Nowa Ruda w województwie dolnośląskim. W wyniku tej katastrofy śmierć poniosło 187 górników, wśród których znajdowali się także jeńcy wojenni.

Katastrofa górnicza w kopalni Heinitz w Bytomiu

Do tej katastrofy doszło pod koniec stycznia 1923 roku w Bytomiu, w niemieckiej kopalni Heinitz. I tutaj miały miejsce tragiczne w skutkach wydarzenia, wynikiem czego były zaniechania środków bezpieczeństwa. Kopalnia ta zaliczana była do niegazowych, więc w pracach wydobywczych wykorzystywano lampy z otwartym ogniem. To niestety doprowadziło do wybuchu pyłu węglowego oraz jak się przypuszcza także gazów z nieczynnego wyrobiska – fala przeszła aż na powierzchnie, a także w głąb kopalni. Akcja ratunkowa trwała kilka dni, niestety w wyniku tej katastrofy życie straciło 145 osób, a kilkaset innych było rannych.

Katastrofa w kopalni Wenceslaus w Miłkowie

Jest to kolejna sytuacja kładąca się cieniem na mapie polskiego górnictwa. Do zdarzenia doszło w niemieckiej kopalni Wenceslaus w Miłkowie na Dolnym Śląsku, na początku lipca 1930 roku. Była to kopalnia w pełni zelektryfikowana i w miarę nowoczesna, jednak zmagała się z nasilającymi wyrzutami gazów i skał. Niestety do potężnego wybuchu doszło feralnego letniego dnia, gdy na skutek wstrząsu doszło do wyrzucenia potężnych mas węgla. Zachwiało to równowagą ściany i doprowadziło do zawalenia, wraz z nagłym napływem dwutlenku węgla. W wyniku tej katastrofy zginęło 151 górników.

Katastrofa górnicza w kopalni Barbara-Wyzwolenie w Chorzowie

Jest to największa katastrofa w powojennych dziejach Polski. Doszło do niej 21 marca 1954 roku w Chorzowie, a winą za to obarcza się przede wszystkim zarząd kopalni, cięcie kosztów oraz niedostateczne zachowanie bezpieczeństwa. Najprawdopodobniej bezpośrednią przyczyną było zaprószenie ognia lampą karbidową albo samozapłon węgla. Akcja ratownicza trwała blisko dwa miesiące, a problemem była także ówczesna władza. Według oficjalnych danych zginęło ok. 80 osób, jednak przypuszcza się, że ofiar było więcej, nawet do 120.