Producenci kosmetyków, aby obniżyć koszty produkcji lub wydłużyć termin przydatności produktu, dodają substancje, których wpływ na zdrowie bywa kontrowersyjny. Stężenie każdego składnika mieści się wprawdzie w granicach wyznaczonych przez przepisy, jednak ta sama substancja może występować jednocześnie w szamponie, żelu pod prysznic, kremie do twarzy i paście do zębów. W efekcie dzienna ekspozycja na dany związek wzrasta wielokrotnie. Rozwiązanie? Świadomy wybór kosmetyków po dokładnej analizie etykiety.
Jak czytać skład kosmetyków?
Analiza etykiety kosmetyku może przyprawić o zawrót głowy. Nazwy występują w języku łacińskim (surowce roślinne) lub angielskim (związki chemiczne) zgodnie z międzynarodową nomenklaturą INCI (International Nomenclature of Cosmetic Ingredients). Od czego zacząć? Pierwszym krokiem jest zapamiętanie kilku nazw najczęściej pojawiających się szkodliwych substancji — tych, które za chwilę opiszemy szczegółowo.
Gdy znajdziesz już kosmetyk, którego skład chcesz sprawdzić, masz do dyspozycji kilka metod weryfikacji. Możesz skorzystać z internetowej encyklopedii INCI, która tłumaczy poszczególne składniki — wymaga to jednak czasu i dostępu do komputera. Szybszym rozwiązaniem jest aplikacja mobilna, którą zainstalujesz na smartfonie. Aplikacje takie jak Cosmetic Scan, PerfectBeauty czy polski projekt Czytamy etykiety pozwalają zeskanować kod kreskowy produktu bezpośrednio w sklepie. Jeśli produkt znajduje się w bazie, natychmiast otrzymasz ocenę składu — często w formie kolorowego symbolu (zielony uśmiech, czerwona minka) lub szczegółowego zestawienia substancji problemowych.
Warto też zwrócić uwagę na kolejność wymieniania składników w INCI. Komponenty wymieniane są od tych o najwyższym stężeniu do najmniejszego. Jeśli problematyczny związek znajduje się na drugim lub trzecim miejscu listy, jego udział w formule jest znaczący.
SLS, SLES
Detergenty anionowe o nazwach Sodium Lauryl Sulfate (SLS) i Sodium Laureth Sulfate (SLES) należą do najczęściej stosowanych środków myjących w kosmetyce. Dzięki nim produkt intensywnie się pieni i skutecznie usuwa zanieczyszczenia, co sprawia, że konsument ma wrażenie gruntownegooczyszczenia skóry lub włosów. Niestety, mechanizm działania tych związków opiera się na rozbijaniu lipidów — naturalnej bariery ochronnej naskórka.
Regularne stosowanie kosmetyków z SLS lub SLES prowadzi do przesuszenia skóry, pojawienia się podrażnień, a w przypadku skóry wrażliwej — do stanów zapalnych. Na owłosionej skórze głowy związki te mogą osłabiać cebulki włosowe, przyspieszając ich wypadanie. Co więcej, SLS i SLES mają zdolność kumulacji w tkankach, co oznacza, że długotrwała ekspozycja może prowadzić do ich gromadzenia się w organizmie.
Te detergenty znajdziesz nie tylko w szamponach i żelach pod prysznic, ale również w mydłach w płynie, pianach do kąpieli, a nawet w pastach do zębów. Producenci niejednokrotnie umieszczają na opakowaniu informację „bez SLS”, jednocześnie dodając SLES — technicznie rzecz biorąc, nie kłamią, ale konsument i tak naraża się na działanie podobnego detergenta. Warto więc sprawdzać cały skład, nie tylko hasła marketingowe na froncie opakowania.
Parabeny
Parabeny pełnią funkcję konserwantów, które wydłużają trwałość kosmetyków, zabezpieczając je przed rozwojem bakterii, pleśni i grzybów. Ich złą sławę zawdzięczają przede wszystkim działaniu alergizującemu — stanowią jedną z najczęstszych przyczyn uczuleń kontaktowych w kosmetyce. U osób wrażliwych mogą wywoływać zaczerwienienia, swędzenie i wypryski.
Jeszcze poważniejszy zarzut dotyczy aktywności estrogenowej parabenów. Niektóre badania wskazują, że związki te mogą naśladować działanie hormonów płciowych, zakłócając tym samym równowagę endokrynną organizmu. Choć jednoznaczne dowody na rakotwórczość parabenów wciąż są przedmiotem sporów naukowych, wiele marek kosmetycznych zdecydowało się na rezygnację z ich stosowania, zastępując je mniej kontrowersyjnymi substancjami konserwującymi.
Do rodziny parabenów należą między innymi: methylparaben, ethylparaben, propylparaben, butylparaben oraz benzylparaben. Rozpoznanie ich w składzie jest stosunkowo proste — każda nazwa kończy się charakterystycznym przyrostkiem „paraben”. Dzięki temu nie musisz uczyć się na pamięć poszczególnych wariantów — wystarczy przeskanować listę INCI w poszukiwaniu tego jednego słowa.
Formaldehyd
Formaldehyd to jeden z najbardziej niepokojących składników kosmetycznych. Stosowany jako konserwant o właściwościach bakteriobójczych, może pojawić się nawet w produktach przeznaczonych dla najmłodszych — w kosmetykach dla niemowląt i dzieci. Jego obecność w kremach, szamponach czy balsamach jest szczególnie niebezpieczna ze względu na działanie drażniące na skórę, oczy i drogi oddechowe.
Formaldehyd wywołuje stany zapalne, reakcje alergiczne, a przy przewlekłej ekspozycji może uszkadzać układ oddechowy. Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem (IARC) klasyfikuje go jako substancję rakotwórczą dla człowieka. Z tego powodu jego stosowanie w kosmetykach jest coraz częściej ograniczane przepisami, jednak wciąż można go spotkać w składzie.
Identyfikacja formaldehydu w INCI jest utrudniona, ponieważ kryje się pod wieloma nazwami. Do najczęściej występujących należą: Benzylhemiformal, Diazolidinyl Urea, Imidazolidinyl Urea, Hexetidine, Methenamine oraz 5-Bromo-5-nitro-1,3-dioxane. Jeśli w składzie napotkasz którąkolwiek z tych nazw, lepiej zrezygnować z zakupu danego produktu.
PEG, PPG
Glikole polietylenowe (PEG) i glikole polipropylenowe (PPG) to substancje poprawiające konsystencję kosmetyku. Dzięki nim krem łatwiej się rozsmarowuje, emulsja staje się jednorodna, a produkt wydaje się bardziej „luksusowy” w dotyku. Niestety, za te zalety płaci się osłabieniem bariery lipidowej naskórka, która chroni skórę przed utratą wody i penetracją szkodliwych czynników zewnętrznych.
PEG i PPG mogą uszkadzać strukturę błon komórkowych, ułatwiając wnikanie nie tylko składników aktywnych, ale również potencjalnych alergenów i toksyn. W przypadku skóry wrażliwej lub uszkodzonej (np. po zabiegach dermatologicznych) ich stosowanie jest szczególnie niewskazane. Pojawiają się również doniesienia o możliwym działaniu rakotwórczym niektórych pochodnych glikolu, choć temat wymaga dalszych badań.
W składzie kosmetyków glikole występują pod nazwami: Propylene Glycol, PG, Polyethylene Glycol (często jako PEG-liczba, np. PEG-40) oraz Xylene Glycol. Jeśli chcesz uniknąć tych substancji, szukaj produktów oznaczonych jako „PEG-free” lub wybieraj kosmetyki naturalne z certyfikatami potwierdzającymi brak syntetycznych emulgatorów.
